Środowisko zajmujące się mieszkalnictwem w Polsce jest rozproszone. Na poziomie rządowym Departament Mieszkalnictwa w Ministerstwie Rozwoju i Technologii (MRiT) odpowiada tylko za część polityki mieszkaniowej. Istotne kompetencje w tym zakresie podzielone są między kilka resortów. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej (MFiPR) odpowiada za zaplecze analityczne oraz gospodaruje Krajowym Zasobem Nieruchomości. Ministerstwo Infrastruktury (MI) zajmuje się przepisami technicznymi i prawem budowlanym. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) kształtuje politykę wobec społecznych usług mieszkaniowych. Podobne rozproszenie widać na poziomie samorządów. Tylko największe miasta mają wyspecjalizowane jednostki odpowiedzialne za zarządzanie nieruchomościami. Zazwyczaj skupiają się one na zasobie komunalnym. Inne działania dotyczące mieszkalnictwa prowadzone są w wydziale środowiskowym, pomocy społecznej lub innych komórkach urzędu.
Rozdrobnienie dotyczy także badań nad mieszkalnictwem. Zajmuje się nim niewiele instytucji naukowych i pozarządowych. Duża część wiedzy powstaje dzięki pracy pojedynczych badaczy działających w ramach zespołów socjologicznych, ekonomicznych czy geograficznych. Równolegle środowiska spółdzielców i zarządców nieruchomości rozwijają zaplecze eksperckie i kanały komunikacji. Brak płaszczyzn współpracy utrudnia gromadzenie i porządkowanie wiedzy, w tym także pracę z danymi rejestrowymi. Choć ministerstwa i agencje rządowe zbierają coraz więcej danych, to w praktyce rzadko składają je w całość wykorzystują do podejmowania decyzji.
Dane rejestrowe są najlepszym źródłem wiedzy o mieszkalnictwie. To informacje o budynkach, gospodarstwach domowych i osobach, które instytucje państwowe zbierają regularnie, według jasnych zasad i na bieżąco aktualizują. W ostatnich latach coraz więcej z tych danych, oczywiście z poszanowaniem ochrony danych osobowych, trafia na portal Otwarte Dane (dane.gov.pl). Równolegle rozwijane są rejestry prowadzone m.in. przez Centralny Ośrodek Informatyki, Główny Urząd Nadzoru Budowlanego czy Główny Urząd Geodezji i Kartografii. Dane administracyjne coraz częściej uzupełniają także inicjatywy naukowe. Przykładem może być zbiór informacji o lokalizacjach budynków z lat 70. i 80., opracowany przez badaczy z Uniwersytetu Jagiellońskiego na podstawie danych satelitarnych.
Jednocześnie część ważnych społecznie informacji – takich jak dane o wspólnotach mieszkaniowych – pozostaje niedostępna publicznie i objęta jest opłatami. Nawet mimo postępów w otwieraniu danych publicznych i coraz silniejszej presji społecznej (np. na Rejestr Cen Nieruchomości), nadal problemem pozostaje ich jakość oraz możliwość łączenia różnych rejestrów. Połączenie tych zasobów za pomocą wspólnych identyfikatorów lub narzędzi GIS pozwala jednak wyjść poza dane Narodowego Spisu Powszechnego i formułować nowe, istotne poznawczo wnioski o mieszkalnictwie.
Dostępne dane o świadectwach charakterystyki energetycznej umożliwiają ocenę zbiorczego i szczegółowego stanu energetycznego budynków. Przedstawiona mapa pokazuje typowe zużycie energii w budynkach mieszkalnych w poszczególnych gminach.
Choć baza świadectw charakterystyk energetycznych ma wiele wad – zawiera głównie nowe budynki wielorodzinne, częściej obejmuje nieruchomości będące w obrocie oraz zawiera sporo błędów – po odpowiednim oczyszczeniu pozwala dostrzec przestrzenne wzorce. Wyraźnie widać samorządy wokół dużych miast z nową zabudową w najlepszym stanie energetycznym. W najtrudniejszym stanie są z kolei budynki mieszkalne w gminach przygranicznych w Sudetach i na Opolszczyźnie.

Baza świadectw szybko się powiększa i obejmuje już lokale w kilkunastu procentach wszystkich budynków wielorodzinnych w Polsce. W przyszłości może zmniejszyć potrzebę kosztownych inwentaryzacji i od razu identyfikować obiekty do pilnego remontu.
Dane REGON o spółdzielniach i wspólnotach mieszkaniowych pozwalają łatwiej znaleźć partnerów do działań w prywatnych budynkach wielorodzinnych. Dzięki tym informacjom, można wskazać podmioty, które reprezentują mieszkańców lub pośredniczą w kontakcie z nimi. Jak pokazują wyniki projektu LOCATEE, obecność zarządcy lub spółdzielni ułatwia przepływ informacji i zwiększa skuteczność wsparcia kierowanego do mieszkańców. Tam, gdzie są pośrednicy mieszkaniowi, tam mniejsze ryzyko ekspozycji na ubóstwo energetyczne.W załączeniu do tekstu bezpłatnie udostępniamy surowe dane o ponad 194 tysiącach wspólnot mieszkaniowych z rejestru REGON, z myślą o wykorzystaniu ich przez samorządy i wszystkie inne osoby zainteresowane polityką mieszkaniową.

Mapa pokazująca liczbę wspólnot mieszkaniowych w odniesieniu do liczby adresów w miejscowości ujawnia ciekawe zróżnicowania przestrzenne.Obok największych miast – Warszawy, Krakowa, Gdańska, Wrocławia i Poznania – w pierwszej dziesiątce znajdują się Wałbrzych, Zabrze i Gliwice, gdzie działa ponad 2,5 tys. wspólnot. W pierwszej trzydziestce pojawiają się również mniejsze miasta, takie jak Sopot, Kłodzko czy Świdnica. Szczególnie wyróżnia się właśnie Dolny Śląsk, gdzie zachowało się wiele przedwojennych budynków wielorodzinnych, rzadziej spotykanych w innych częściach kraju, nawet w mniejszych miejscowościach. Dobrym przykładem jest Walim w Górach Sowich – wieś z ponad setką takich budynków.
Dane rejestru REGON pozwalają także wskazać, kto jest głównym właścicielem danego obiektu. Dzięki temu samorządy mogą kierować swe działania nie tylko do zasobu komunalnego, ale również prywatnych właścicieli – np. współpracując z zarządcami i informując ich regularnie o dostępnych źródłach finansowania. Tak działa na przykład punkt kontaktowy w Rumi, który w obszarze efektywności energetycznej wspiera nie tylko wnioskodawców programu „Czyste Powietrze”, lecz także wspólnoty, zarządców i wszystkich zainteresowanych mieszkańców budynków wielorodzinnych.
Publicznie dostępne dane pozwalają także analizować wysokość zabudowy mieszkaniowej i zestawiać ją z danymi demograficznymi. Wysokość i gęstość budynków ma znaczenie dla kosztów infrastruktury sposobu zarządzania nieruchomościami oraz decyzji planistycznych. Trzecia mapa pokazuje miasta, w których znajdują się budynki mieszkalne liczące co najmniej 10 pięter – przyjęte tu jako zabudowa wysokościowa. Takie obiekty występują w ponad 140 miastach w Polsce.
Większość miast powyżej 30 tysięcy mieszkańców posiada na swym terenie przynajmniej jeden wieżowiec. Najwięcej wysokich budynków mieszkalnych w przeliczeniu na liczbę mieszkańców występuje w miastach o przemysłowym rodowodzie, m.in. w Katowicach, Gliwicach, Łodzi i Sosnowcu. Miasta te borykają się z poważnymi problemami demograficznymi już teraz. Inny obraz rysują na szybko rozbudowujące się przedmieścia największych ośrodków miejskich. W takich miastach jak Reda, powstają nowe, często przewymiarowane budynki wysokościowe, liczące kilkanaście pięter. Mają one nadawać sypialniom „miejski” charakter lub wręcz kreować nowe miejsca centralne. Monitorowanie takiej zabudowy pozwala sprawdzić zgodność rozwoju przestrzennego z lokalnymi potrzebami oraz wychwycić nietypowe zjawiska. Umożliwia również samorządom, planistom i zarządcom nieruchomości ocenić przyszłe skutki finansowe jej utrzymania.

Dane administracyjne o budynkach otwierają dziś nowe możliwości analizy – zarówno dla badaczy, jak i dla samorządów. Pozwalają nie tylko opisywać zasób mieszkaniowy, ale także śledzić jego zmiany w czasie i łączyć je z procesami społeczno-przestrzennymi, takimi jak starzenie się społeczeństwa, rozlewanie zabudowy czy wykwity pustostanów. Dane te pozwalają również spojrzeć na mieszkalnictwo przez pryzmat własności i skali. Ujawniają na przykład istnienie budynków formalnie wielorodzinnych, lecz faktycznie przewymiarowanych indywidualnych, wymykających się standardowym definicjom i praktykom. Dziś gminy mają większe możliwości wskazania budynków w najgorszym energetycznie stanie, pośredniczenia w kontaktach z dostawcami energii oraz kierowania mieszkańców do programów wsparcia. W tym sensie dane o budynkach przestają być jedynie opisem stanu istniejącego, a stają się narzędziem łączącym wiedzę, zarządzanie i politykę publiczną w odpowiedzi na współczesne wyzwania.
Artykuł Jana Frankowskiego został opublikowany p.t.„Co nowego mogą powiedzieć dane rejestrowe o mieszkalnictwie?” online w periodyku www.administrator24.info